Strona Główna








  AKTUALNOŚCI    WEJDŹ

  SZLAKI ROWEROWE  WEJDŹ

  GALERIE TEMATYCZNE WEJDŹ

  OD AUTORA  WEJDŹ
SZLAKI PIESZE  WEJDŹ

TURYSTYKA  KOLEJOWA  WEJDŹ

ARTYKUŁY WEJDŹ

Szlak Meandry Wieprza i Giełczwi cz. II szlak pieszy   
Na szlaku...



Ostatnie zmiany: 5 listopada 2007 r.

> Trasa: St. Kol. Trawniki Trawniki Pełczyn Siostrzytów  Przyst. Os. Biskupice (Biskupice)

Długość: 10 km

Stacja kolejowa Trawniki

1. Z placu dworcowego idziemy do ulicy. Skręcamy w lewo, aby zaraz potem udać się na prawo. Podążamy wzdłuż płotu największego zakładu w okolicy – Traweny. W miejscu, w którym dziś znajdują się zakłady odzieżowe w okresie międzywojennym funkcjonowała cukrownia, a podczas II wojny światowej obóz pracy dla jeńców rosyjskich i Polaków. Istniała również szkoła dla złożonych z Rosjan formacji wspomagających Niemców. Najstarsze budynki możemy oglądać do dnia dzisiejszego. Po dojściu do drogi skręcamy w prawo. Na skrzyżowaniu przecinamy szosę Cyców – Fajsławice. Wchodzimy w przetrzebioną aleję kasztanowców. Ona doprowadza nas do położonych na wysokiej skarpie resztek po zespole dworskim. Centralny obiekt zespołu nie zachował się. Zdewastowany podczas II wojny światowej, potem długo nie był remontowany, skutkiem czego został rozebrany w latach sześćdziesiątych XX w. Dziś możemy oglądać jedynie kordegardę, rozpadającą się kaplicę grobową, zamieniony na dyskotekę spichlerz, fragment muru oraz ledwie widoczne piwnicę – wszystkie z przełomu XIX i XX stulecia. Godne uwagi są leciwe drzewa (głównie lipy, ale też kasztanowce, modrzewie, klony). Z wysokiej skarpy rozpościera się wspaniały widok na rozległe, nadwieprzańskie łąki.

Dolina Wieprza

2. Po obejrzeniu zabytków kierujemy się na północ. Mijamy dominujący w krajobrazie łąk młyn murowany z białego kamienia (opoki). Wcześniej zabytek był napędzany siłą nurtu rzeki (ślady możemy oglądać nad Wieprzem), a dziś napędem elektrycznym Zostawiamy go za plecami i polną drogą raźnie idziemy do przodu. Powoli zbliżamy się do silnie meandrującej rzeki Wieprz. Podczas marszu napotykamy ślady po bobrach – obgryzione gałązki czy nawet powalone do wody wierzby. Można również spotkać różne gatunki ptaków jak dzikie kaczki, myszołowa czy zimorodka. Zbliżamy się do szosy Lublin – Granica Państwa w Dorohusku. Przechodzimy pod mostem, za którym rzeka tworzy ogromne, przepiękne zakole. Szybko odchodzimy od hałaśliwej arterii. Z lewej strony, na wzniesieniu możemy oglądać zabudowania Dorohuczy m.in. zabytkowy młyn elektryczny (dawniej wodny), w którego wnętrzu znajduje się wiele ciekawych maszyn. Ten odcinek rzeki wydaje się ciekawszy – rzeka zdecydowanie silniej meandruje, a jej brzegi otacza zdecydowanie więcej drzew. Napotykamy też liczne starorzecza oraz podmokłe i zakrzaczone, „dzikie” tereny. Niestety, w 2003 r. wycięto z koryta i brzegów sporo drzew i krzewów, przez co dolina straciła wiele ze swojej dzikości.

3. Powoli dochodzimy do Siostrzytowa – wioski, która istniała już w końcu XIV w. Z dawnych czasów zachowała się wspaniała pamiątka – zabytkowy park podworski. Dochodzimy do nie byle jakich wideł tworzonych przez rzeki Wieprz i Giełczew. W tym miejscu żegnamy największą lubelską rzekę, aby pomaszerować wzdłuż najbardziej pokręconego cieku, jakim jest niewątpliwie Giełczew. Podobnie jak Wieprz również Giełczew tworzy liczne zakola, które w dodatku są urozmaicone przez konary powalone do rzek. Powoli dochodzimy do kolejnego, trzeciego podczas naszej wycieczki zabytkowego młyna. Zbudowany w 1904 r., podobnie jak inne młyny, z białego kamienia. I w tym obiekcie znajdują się stare, ciekawe maszyny. Maszerujemy wzdłuż rzeki do mostu, gdzie skręcamy w prawo. Maszerujemy do wioski. Skręcamy w lewo pierwszą, napotkaną asfaltową szosę. Ona przez pola doprowadza nas do przystanku kolejowego w Biskupicach. Tutaj znajduje się koniec naszej wycieczki, chyba że mamy czas i ochotę zwiedzić dawne miasto położone nad Giełczwią. Warto.

4. Centrum osady znajduje się niespełna kilometr od przystanku kolejowego i szosy. Po przejściu pod drogowym wiaduktem chodnik doprowadza nas do bocznej drogi. Skręcamy w lewo, Mijamy starą kapliczkę z I poł. XIX w., potem schodzimy w kierunku rzeki. Po chwili jesteśmy w centrum osady. W latach 1450 – 1869 Biskupice posiadały prawa miejskie. Świadectwem dawnych czasów są murowane, XIX-wieczne kamieniczki oraz układ urbanistyczny. Na wschodnim skraju prostokątnego rynku stoi barokowy kościół parafialny pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa. Został wzniesiony przez miejscowych majstrów w połowie XVIII w. We wnętrzu widzimy rokokowe wyposażenie. Nieopodal świątyni popada w ruinę dawna plebania – rówieśniczka kościoła. Z rynku udajemy się do południowo – zachodniej części miejscowości. Maszerując uliczkami podziwiamy głównie białe domy. Spore pokłady wapiennego kamienia w okolicy przez długie lata stanowiły podstawowy materiał budowlany. Dochodzimy do średniowiecznego grodziska. Na jego szczycie odkrywamy kilka starych macew– to materialny ślad po liczącej w okresie II RP prawie tysiąc osób, społeczności biskupickich Żydów. Kirkut założono w XVIII w., a najstarszy nagrobek zachował się z 1772 r. U podnóża pagórka istniał tzw. nowy kirkut.

Po spacerze uliczkami Biskupic pozostaje wrócić do przystanku kolejowego.

MATERIAŁY:

Mapy:
Mapa Zabytków Województwa Lubelskiego. Wyd. Zabytki w Warszawie.
Okolice Lublina - Mapa Turystyczna. PPWK 1995.
Książki i prasa (źródła):
Henryk Gawarecki, Józef Marszałek, Tadeusz Szczepanik, Włodzimierz Wójcikowski, Lubelszczyzna. Przewodnik, Warszawa 1979.

http://www.trawniki.hg.pl