Strona Główna








  AKTUALNOŚCI    WEJDŹ

  SZLAKI ROWEROWE  WEJDŹ

  GALERIE TEMATYCZNE WEJDŹ

  OD AUTORA  WEJDŹ
SZLAKI PIESZE  WEJDŹ

TURYSTYKA  KOLEJOWA  WEJDŹ

ARTYKUŁY WEJDŹ

Szlak Wąwozami do Kazimierza szlak pieszy Powrót autobusem
Na szlaku...


Ostatnie zmiany: 31 października 2007 r.

> Trasa: St. Kol. Klementowice (Klementowice) Zakierzki Stok Celejów Wierzchoniów Bochotnica Bochotnica Podzamcze Kazimierz Dolny - Góry Rez. "Korzeniowy Dół" Kazimierz Dolny - Doły Kazimierz Dolny  Kazimierz Dolny PKS
Długość: 17  km

Stacja kolejowa Klementowice

Spacer po Klementowicach

Proponowany szlak przez Klementowice

1. Z peronu idziemy w kierunku drewnianego dworca. Wewnątrz sklep spożywczy, więc jeśli śpiesząc się na pociąg nic się nie jadło to trzeba wstąpić. Ostrzegam, następne miejsce, gdzie coś można kupić dopiero w Stoku, za ładnych kilka kilometrów. Po wyjściu z dworca skręcamy w lewo. Idziemy tonącą w zieleni (ech, te kwitnące kasztany...) drogą wzdłuż linii kolejowej . Mijamy opuszczony przez kolejarzy, a wymalowany przez graficiarzy magazyn, następnie zarośniętą rampę. Za nastawnią, "łapiemy" ścieżkę przecinającą szlak żelazny. Potem udajemy się w prawo. Poruszamy się teraz asfaltówką, która po kilkuset metrach ostro zakręca na południowy zachód. Dochodzimy do Zakierzków - miejscowości, która wita nas rozdartym drzewem. My jednak omijamy wioskę. Udajemy się na lewo polną drogę. Maszerujemy chwilę wzdłuż płotu chroniącego sad przed intruzami. Gdy ten się kończy udajemy się w prawo w pierwszy napotkany gruntowy trakt. Teraz pomiędzy polami, oddalając się powoli od zabudowań wchodzimy na lekkie wzniesienie, z którego potem schodzimy.

2. Niepostrzeżenie wkraczamy do Kazimierskiego Parku Krajobrazowego. Zostawiamy cywilizację za plecami, a przed nami jest zarośnięty wąwóz. Jego dnem biegnie szeroka gruntowy trakt. Przemieszczamy się pomiędzy otaczającym drzewami i krzewami, którymi porośnięte są zbocza wąwozu. Wartym zainteresowania są spróchniałe, powalone drzewa, których nikt nie zabiera. Z czasem jednak ciemny las się rozwidnia, widać znaki ludzkiej ręki w postaci wyciętych drzew. Pojawiają się budynki - to znak, że zaraz będziemy w miejscowości Stok. Na asfaltówce skręcamy w prawo. Podążając na zachód przekonujemy się, dlaczego nazwa miejscowości jest taka, a nie inna. Cała wioska leży w dolinie niewielkiej rzeczki (dopływu Bystrej) na stromych zboczach wzgórz. Widzimy współcześnie wybudowany kościół. Na skrzyżowaniu udajemy się w Przystanek autobusowystronę przystanku autobusowego. Potem maszerujemy do ostrego zakrętu. Tutaj opuszczamy szosę, schodząc na polną drogę. Idziemy i podziwiamy a to zarośnięty staw, a to las obrastający pagór, a to znów strumyczek w jednym miejscu rozjeżdżony przez traktory, w innym przedzielony tamą zrobioną metodą chałupniczą. Można także podziwiać malownicze, żółto- fioletowo- zielone łąki, które porastają pagóry.

3. Przystanek autobusowyOsiągamy Celejów, o którym wiadomo, że istniał już w XV wieku. Jest to miejscowość malowniczo położona na wzgórzach górujących nad doliną rzeki Bystrej. Ciągnie się na długości ok. 35 kilometrów miejscami osiągając szerokość 600 metrów. Przechodzimy przez szosę łączącą Kazimierz Dolny z Lublinem, za którą widzimy potężny zbiornik retencyjny. Powstał w wyniku zalania rozległej w tym miejscu doliny rzeki. Zbiornik retencyjny jest bardzo ładnie położony pomiędzy zalesionymi wzgórzami. Uroku okolicom Celejowa dodaje ruina położona tuż za wałem ograniczającym wody zalewu.

Pałac w Celejowie

4. Pozostałości po budowli otoczone są mokradłami, zasilanymi przez Bystrą. Zadomowiły się w jego resztkach wnętrza trawy, mchy, a na ścianie zamieszkała rodzina bocianów. Zostawiając za plecami to ciekawe miejsce i kierujemy się południowy zachód. Przechodzimy drewnianym mostem, a następnie skręcamy w prawo w pierwszy, polny trakt. Wchodzimy "w zieloną ścianę lasu" i maszerujemy przed siebie długo, długo wąwozem. Teraz jest chyba najmniej ciekawy odcinek - nic tylko las, wąwozy, wąwozy (tych bardzo wiele kusi, aby do nich wejść), las itd. Głucha cisza, zero ludzi, czasami tylko przemknie jakiś ptaszek. Polecam trzymać się głównego "leja", aby dojść do końca i gdzieś się nie zgubić. W końcu osiągamy skraj gaju. Tutaj skręcamy w prawo. Utwardzonym traktem schodzimy w dół do Wierzchoniowa - miejscowości przeciętej Bystrą.. Obejścia tutaj są bardzo zadbane porównując do innych znanych mi miejscowości. Widać przy nich rękę gospodarza. Maszerujemy szosą na zachód. Mijamy kościół, przystanek PKS, widzimy w oddali z prawej strony wiejskie gospodarstwa. Opuszczany wioskę, choć domy cały czas nam towarzyszą. I to nie byle jakie - mijane gospodarstwa są chyba ukierunkowane na turystów, gdyż pojawiają się tabliczki np. inforPrzystanek autobusowymujące o sprzedaży koziego mleka czy miodu. Poruszamy się asfaltówką do miejsca, gdzie skręcamy w prawo. Jest ono za nowym domem i znakiem znakiem informującym o parkingu . Przechodzimy po raz kolejny Bystrą. Rzeka płynąca wartko szerokimi zakolami. Drogą poruszamy się wzdłuż lasu na zachód. Gdy ten odbija na północ naszym oczom ukazuje się kolejna wioska - Bochotnica. Poprzez pola powoli dochodzimy do pierwszych zabudowań.

5. Ta, dużo większa od poprzednio mijanej wioski, nie prezentuje się tak ładnie, ale za to ma dość ciekawe obiekty. Jest nim chociażby stary, zamknięty młyn wodny. Obok resztki po śluzie zdają się mówić, że jakiś czas temu tędy płynęła woda dając możliwość pracy temu zakładowi. Po prawej stronie znajdują się pozostałości po kamieniołomie. Od tego miejsca już tylko kawałek pozostaje do skrętu w lewo. początek marszu po szlaku PTTK Robimy to przed szkołą, następnie udajemy się zgodnie z oznakowaniami szlaku niebieskiego na południe. Jeszcze raz pokonujemy Bystrą (ostatni już raz), która nieopodal uchodzi do Wisły, po czym obok studni kierujemy się na żużlówkę, aby za białym domkiem skręcić w prawo w idącą ostro do góry wąską ścieżką. Przyparci z jednej strony płotem, a z drugiej skarpą powoli wdrapujemy się.

 6. Na szczycie czeka nas nagroda w postaci ruin XIV-wiecznego zamku. Legenda głosi, że zbudował go dla swojej kochanki (Esterki) Kazimierz Wielki - tylko pozazdrościć takiego prezentu. Aby wejść do środka tego, co pozostało z zamczyska schodzimy z trasy na lewo, aby się jeszcze trochę powdrapywać. Mijamy pomnik upamiętniający rozstrzelanych podczas II wojny światowej tutejszych mieszkańców. Po chwili marszu jesteśmy w "orlim gnieździe". Może nie do końca typowym, ponieważ nie posiadał wież. Miejsce było świetne do obrony. Ciężko na wzgórze wejść, a co dopiero zdobyć zamek. Jednak nie wiadomo z jakich przyczyn warownie opuszczono w XVII wieku i zaczęła ona popadać w ruinę. Być może jakiś na to wpływ miał fakt, że zawładnęła nim na pewien czas Anna Zbarska - przywódca bandy rabusiów łupiących m.in. poruszających się nieopodal kupców. Co ciekawe, w końcu XIX wieku pojawiły się nawet propozycje, aby go odbudować, jednak nic z tego jak widać nie wyszło. Po obejrzeniu ruin warto chwilę poobserwować okolice. Potem wracamy na naszą trasę. Po przejściu około 100 metrów jesteśmy w Podzamczu - tak nazywa się tych kilka zabudowań znajdujących się w pobliżu dawnej warowni. Właśnie przez tą miejscowość swojego czasu biegł trakt do zamku. Następnie maszerujemy przez pola, gdzie widzimy rozległe krajobrazy. Szachownice zbóż urozmaicone są śródpolnymi krzewami, drzewami, uroku dodają także plantacje porzeczek. Schodzimy w dół, potem dróżka dwa razy zakręca, aby biec przy alei wyniosłych klonów. Przed nami widzimy przedmieścia Góry. Po osiągnięciu asfaltowej szosy udajemy się na lewo koniec marszu po szlaku PTTK. Idąc ponownie widzimy ładne widoki, jakie stworzyła natura i człowiek. Teraz można się przekonać, że dla piękna krajobrazu wymaganych jest wiele elementów - pola różnych upraw, lasy, kępy drzew i krzewów, miedze i polne dróżki, niewielkie sady i plantacje.

7. Podchodzimy do okazałego kasztanowca - pomnika przyrody. Następnie udajemy się przez Góry II do Rezerwatu "Korzeniowy Dół". Przed wejściem do "ponurej" głębocznicy lessowej (żaden wąwóz!) możemy podziwiać po raz kolejny rozległe obszary Kazimierzowskiego Parku Krajobrazowego - tym razem dolinę Grodarza. Ktoś się może zapytać czym się różni głębocznica od wąwozu. Otóż ten pierwszy twór jest wynikiem działalności człowieka, a raczej pojazdów ludzkich, które wyżłobiły w miękkiej skale długi, o równych ścianach lej. Wkraczamy do wnętrza "korytka" otoczonego szczelnie drzewami. Panuje tu półmrok i przyjemny chłód. Taki mały klimat grozy się tworzy! Zastanawiam się kiedy te trzymane na wierzchu korzenie niczym macki ośmiornicy zaczną obłapiać, a jakaś paszcza niewinnie nazywana dziuplą pożre wypluwając co najwyżej niestrawne klucze, zegarek i aparat fotograficzny. A mówiąc poważnie korzenie tworzą ciekawe formy trzymając się płaskich ścian głębocznicy. Mając takie myśl nawet nie wiem kiedy doczłapałem do końca tego rezerwatu. Na szosie skręciłem w prawo, aby powoli kierować się do Kazimierza Dolnego. początek marszu po szlaku PTTK Na początek musimy przejść przedmieście Doły. Stok, Góry już minąłem - teraz Doły. Jakoś mieszkający tutaj ludzie chyba nie mają wyobraźni lub chęci do nazywania swoich miejsc zamieszkania w sposób bardziej wyszukany. Przy szlaku znajduje się zaśmiecony strumyk zwany Grodarzem. W jego towarzystwie, po wyjściu z Dołów dochodzimy do Kazimierza Dolnego, który jest celem wycieczki. Miasto to wita nas rozległą, ogrodzoną łąką z jednej, a zalesionymi wzgórzami z drugiej strony. (już podczas marszu doszedłem do wniosku, że nie będę opisywał samego Kazimierza - jest on tak sławny i wielu miejscach już opisany, że nie ma sensu robić to, co zapewne inni zrobili lepiej. Być może pojawi się jedynie kilka zdjęć, mojego autorstwa).  Zapraszam na rynek, nad Wisłę i do zwiedzania tego pięknego miasta. koniec marszu po szlaku PTTK  Przy niewielkim dworcu  kończy się nasza wycieczka.

Węzeł szlaków turystycznych: Kazimierz Dolny Rynek

MATERIAŁY:

Mapa:
Mapa Zabytków Województwa Lubelskiego. Wyd. Zabytki w Warszawie.
Trójkąt Turystyczny Puławy - Kazimierz Dolny - Nałęczów.
Nałęczów 135.23, Główny Geodeta Kraju.
Książki i prasa (źródła):
Henryk Gawarecki, Józef Marszałek, Tadeusz Szczepanik, Włodzimierz Wójcikowski, Lubelszczyzna. Przewodnik, Warszawa 1979.
Andrzej Pawłowski, Przewodnik po ścieżkach dydaktycznych Kazimierskiego Parku Krajobrazowego, Lublin 1995.

http://www.kazimierzdolny.pl - portal o Kazimierzu Dolnym