Strona Główna








  AKTUALNOŚCI    WEJDŹ

  SZLAKI ROWEROWE  WEJDŹ

  GALERIE TEMATYCZNE WEJDŹ

  OD AUTORA  WEJDŹ
SZLAKI PIESZE  WEJDŹ

TURYSTYKA  KOLEJOWA  WEJDŹ

ARTYKUŁY WEJDŹ

Szlak Meandry Wieprza i Giełczwi szlak pieszy
Na szlaku...



Ostatnie zmiany: 20 października 2007 r.

> Trasa: St. Kol. Jaszczów Milejów Jaszczów   Siostrzytów   Przyst. Os. Biskupice

Długość: 16 km

Stacja kolejowa Jaszczów

1. Stacja kolejowa Jaszczów wita długimi składami węglarek i wzniesionym na początku ubiegłego wieku dworcem. Po wejściu na kładkę kierujemy w kierunku wspomnianego dworca. Mijamy go i maszerujemy na zachód. Przez przejazdem kolejowym skręcamy w prawo w gruntowy trakt. Prowadzi on wzdłuż niewielkiego nasypu. Po torze na nim położonym jeszcze 15 lat temu jeździły pociągi do Zakładu Przemysłu Owocowo-Warzywnego w Milejowie. Jednak w latach 90-tych tor rozebrano, a zachowany nasyp stał się pasem zieleni lub polną drożyną. Dobrze widoczny w terenie wał prowadzi nas najpierw na północ, a potem na zachód. Być może wcześniej tędy biegła kolej wąskotorowa Cukrowni Milejów (nieistniejąca od lat 30. XX w.), na potrzeby której wybudowano ok. 25 km torów o prześwicie 600 mm. Kolej została rozebrana w latach 60. ubiegłego wieku. Mijamy pojedyncze zabudowania, pokonujemy dwa skrzyżowania z drogami, przechodzimy ponad rzeczułką i jesteśmy w Milejowie na ul. Kolejowej. Milejów to osada będąca stolicą gminy. Posiada XV-wieczny rodowód. Jej dynamiczny rozwój nastąpił na przełomie XIX i XX w. Świadectwem tego okresu są mijane przez nas obiekty: stary młyn elektryczny, biało-czerwone, kamienice pracownicze pochodzące z okresu budowy cukrowni oraz park. Po dojściu do bramy zakładu skręcamy w prawo. Za blokiem mieszkalnym odnajdujemy wąską ścieżkę prowadzącą po niewielkim nasypie (zapewne pozostałość po wspomnianej już wąskotorówce) najpierw pod blokami i drewnianym dworkiem (wzniesiono go wg projektu Jana Heuricha kilka lat przez wspomnianym zakładem), a następnie wzdłuż płotu zakładowego. Dochodzimy do kładki, dzięki której przechodzimy na drugi brzeg. To znany z innych tras Wieprz - trzecia co do wielkości rzeka regionu. Udajemy się na prawo i podążamy ścieżką wzdłuż koryta. Naszym oczom ukazuje się dzika rzeka tworząca liczne zakola i meandry, otoczona wierzbami, topolami i olszami oraz miejscami gęstymi, utrudniającymi marsz zakrzaczeniami. Należy uważać pod nogi - bobry wydrążyły głębokie, często niewidoczne jamy. Rzeka będzie nam towarzyszyć przez dłuższy czas.

2. Potężny budynek szkoły oraz kolejna kładka dla pieszych to znak, że jesteśmy w Jaszczowie. To stara miejscowość położona na lewym, wysokim brzegu Wieprza. Można w niej odnaleźć popadający w ruinę drewniany dworek z początku XIX w., który niegdyś był własnością wielu wybitnych Polaków m.in. gen Ludwika Kickiego - bohatera powstania listopadowego, który zginął w bitwie pod Ostrołęką, i Juliusza Poniatowskiego - wybitnego działacza okresu I wojny światowej, a potem ministra rolnictwa II RP. Godny uwagi jest również dawny szpital z początku XX w. oraz dwie zabytkowe kapliczki. Osiągamy most drogowy. Stanowi on dobry punkt widokowy na rozległą dolinę Wieprza. W dalszym ciągu podążamy prawym brzegiem rzeki. Teraz nad rzeką mniej jest drzew, więcej jest nieużytkowanych łąk. Gdzieniegdzie rzeka rozszerza się i tworzy łachy -  miejsca dogodne dla ptaków. Dochodzimy do ciekawego miejsca - możemy oglądać zakole, starorzecze i... owocującą kalinę. Powoli wkraczamy w krainę starorzeczy. "Wieprzyska", bo tak je nazywają miejscowi, to dawne koryta rzeki. Powstają one zwykle po wiosennych wylewach, kiedy to rzeka "wyrywa" sobie nowe koryto pozostawiając zakole lub meander obok głównego nurtu. Na początku starorzecza przypominają rzekę, która nie płynie. Z każdym wylewem rzeki stają się coraz płytsze (rzeka deponuje niesione osady), aż stają się suchą niecką, która wypełnia się jedynie podczas wylewów lub po dużych opadach. Spokojne wody "wieprzysk" są ostoją ptaków wodno-błotnych. Zwykle otaczają je drzewa i gęste zakrzaczenia, w których lubią gnieździć się rzadkie gatunki ptaków. Osiągamy most żelazny. Ciekawa konstrukcja inżynieryjna stanowi element bocznicy kolejowej prowadzącej ze znanego nam Jaszczowa do Kopalni Węgla Kamiennego "Bogdanka". Jej budowę rozpoczęto w 1975 r. Obecnie jest to jedna z najprężniejszych przedsiębiorstw regionu. Osiąga również duże zyski, które w dużej części inwestuje w transport kolejowy. Z drugiej strony stanowi duże obciążenie dla środowiska - negatywnie wpływa na stosunki wodne fragmentu Pojezierza Łęczyńsko- Włodwaskiego oraz produkuje ogromne ilości odpadów pogórniczych, którymi zasypuje potem zagłębienia terenu. Na bocznicy panuje spory ruch, więc często ciszę mąci szum przejeżdżających składów. Za mostem marsz utrudnia gęstwina, zwłaszcza przy wieprzyskach. Po dojściu do użytkowanego pastwiska dostrzegamy trakt prowadzący przez łąki. Droga kluczy pomiędzy starorzeczmi, użytkowanymi lub nie łąkami. Czasami tylko zbliża się do rzeki. Korzystając z tej zdobyczy cywilizacji można skrócić sobie drogę, a i łatwiej dostrzec szybujące ptaki drapieżne oraz te, preferujące otwarte przestrzenie. Powoli zbliżamy się do siedzib ludzkich. Dochodzimy do mostu, z którego chętnie korzystamy. Dostrzegamy pierwszą wyspę rozdzierającą nurt rzeki. Jesteśmy w Siostrzytowie.

zejscie ze szlaku

3. My jednak w dalszym ciągu podążamy wzdłuż rzeki. Ścieżka doprowadza nas do ujścia Giełczwi do Wieprza. Giełczew to jedna z najpiękniejszych rzek regionu. Jej dolny odcinek nie został uregulowany, a dolina zmeliorowana. Dzięki temu możemy oglądać rzekę tworzącą niesłychaną wręcz liczbę zakoli i meandrów. Do niedawna ujściowy odcinek był otoczony gęstwiną zakrzaczeń i drzew, a nurt zaburzały zwalone konary i gałęzie. Niestety, jesienią 2005 r. nabrzeżną roślinność wycięto, a kłody usunięto. Pomimo wszystko rzeka w dalszym ciągu ma wiele uroku. Powoli dochodzimy do młyna wodnego z 1904 r. W tym miejscu ciągle jest mielone zboże. Zmienił się jedynie napęd na elektryczny. Ten okazały budynek jest wzniesiony z białego kamienia wapiennego - niegdyś powszechnie używanego na tych terenach materiału. Do niedawna w nieodległych Biskupicach pracował kamieniołom. We wnętrzu obiektu zachowały się wiekowe urządzenia. Dochodzimy do mostu drogowego. W dalszym ciągu poruszamy się doliną, ścieżką biegnącą równolegle do meandrującej rzeki. Poruszamy się po podmokłych łąkach. To, że istnieją jest efektem rezygnacji z pocięcia doliny siecią kanałów. Muszę jednak podkreślić, że pomimo długotrwałej suszy co chwila pod nogami pojawia się woda. Dochodzimy do szosy. Tutaj skręcamy w prawo i kilkaset metrów poruszamy się na zachód. Przed wiaduktem skręcamy w asfaltówkę w prawo. Zaraz potem z lewej strony dostrzegamy przystanek osobowy Biskupice.

4. Przy wyższym stanie wód istnieje duże prawdopodobieństwo, że trzeba będzie skorzystać z wariantu alternatywnego. Przedstawia się on następująco. Do dojściu do mostu na Giełczwi w Siostrzytowie wchodzimy na szosę. Maszerujemy w kierunku znanej nam miejscowości. Mijamy białą kapliczkę, a następnie udajemy się na lewo. Biegnąca przez pola szosa doprowadza nas prosto do przystanku osobowego Biskupice. Po drodze ze wzniesienia możemy oglądać dolinę Giełczwi. Tuż przed linią kolejową warto zwrócić uwagę na jedną z posesji. Stoi tam ciekawa rzeźba.

5. Osiągnięcie PO Biskupice może stanowić kres wycieczki, ale nie musi. Warto udać się do miejscowości Biskupice Centrum osady znajduje się niespełna kilometr od przystanku kolejowego i szosy. Po przejściu pod drogowym wiaduktem chodnik doprowadza nas do bocznej drogi. Skręcamy w lewo, Mijamy starą kapliczkę z I poł. XIX w., potem schodzimy w kierunku rzeki i drewnianego, zabytkowego młyna. po chwili jesteśmy w centrum osady. W latach 1450 – 1869 Biskupice posiadały prawa miejskie. Świadectwem dawnych czasów są murowane, XIX-wieczne kamieniczki oraz układ urbanistyczny. Na wschodnim skraju prostokątnego rynku stoi barokowy kościół parafialny pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa. Został wzniesiony przez miejscowych majstrów w połowie XVIII w. We wnętrzu widzimy rokokowe wyposażenie. Nieopodal świątyni popada w ruinę dawna plebania – rówieśniczka kościoła. Z rynku udajemy się do południowo – zachodniej części miejscowości. Maszerując uliczkami podziwiamy głównie białe domy. Spore pokłady wapiennego kamienia w okolicy przez długie lata stanowiły podstawowy materiał budowlany. Dochodzimy do średniowiecznego grodziska. Na jego szczycie odkrywamy kilka starych macew– to materialny ślad po liczącej w okresie II RP prawie tysiąc osób, społeczności biskupickich Żydów. Kirkut założono w XVIII w., a najstarszy nagrobek zachował się z 1772 r. U podnóża pagórka istniał tzw. nowy kirkut.

Po spacerze uliczkami Biskupic pozostaje wrócić do przystanku kolejowego.

* dziękuje za pomoc w opracowaniu teksu w części historycznej Jarosławowi

MATERIAŁY:

Mapy:
 Mapa Zabytków Województwa Lubelskiego. Wyd. Zabytki w Warszawie.
Okolice Lublina - Mapa Turystyczna. PPWK 1995.
Książki i prasa (źródła):
Powiat Łęczyński, Łęczna 2000.
Andrzej Trzciński, Śladami zabytków kultury żydowskiej na Lubelszczyźnie, WOIT Lublin.
Włodzimierz Wójcikowski, Łęczna i okolice, WOIT Lublin.



http://www.trawniki.hg.pl